Chorwacja kwatery
Powrót do bornholm.modos.pl [strona główna]
Powrót do bornholm.modos.pl [strona główna]
 | Forum | Rejestracja | Szukaj | Stat | | Wybrane tematy: Promy na Bornholm
Bilety promowe Noclegi na Bornholmie Domy wakacyjne, hotele

Forum o Bornholmie :: turystyka :: noclegi :: promy / Bornholm / Bornholm we wrześniu
Autor Wiadomość
barbara
Użytkownik
# Napisano: 4 Sier 2009 19:33


Witam wszystkich. mamy wielką ochotę wybrać się na wyspę,ale nie wiemy wielu rzeczy. Np.czy warto tam pojechać we wrześniu? Jaka jest tam wtedy pogoda? Czy czynne są jaszcze wtedy pola namiotowe? Jakie są ceny pokoi w domkach lub hotelach? Czy trzeba coś wcześniej rezerwować czy można pojechać " w ciemno" i zawsze coś się znajdzie? Widzę,że są tu wielbiciele wyspy,więc pewnie znają odpowiedzi na moje pytania. Bardzo proszę, podzielcie się ze mną swoją wiedzą

Kasieńka
# Napisano: 4 Sier 2009 21:55


Cześć Basiu! Postaram się Tobie pomóc. Byłam na Bornholmie 5 dni, ale w lipcu tego roku. Pogoda była 50% na 50% ( czyli połowa pobytu słoneczna i połowa deszczowa i wietrzna ) Jeśli chodzi o podróż w ciemno, to jak najbardziej TAK. Niesamowite przeżyciea. Wiesz, nigdy nie wiadomo gdzie będzie się spało i czy w ogóle będzie się spało :0) Taka nutka adrenaliny... Sami wybraliśmy się nie mając nic zarezerwowane. Jechaliśmy przed siebie ( na rowerach ) i pod wieczór zawsze udało nam się gdzieś przespać. Dwa razy spaliśmy na polu namiotowym. Raz u gospodarza - w pobliżu Gudhjem - miejscowość Badsted. Warunki spoko. Toalety czyste, zadbane i do dyspozycji mała kuchenka, gdzie można było przygotować coś do jedzenia. Cena za osobę na dobę to 55 koron. Nie ma opłaty za namiot, tylko dodatkowo trzeba płacić za ciepłą wodę - 5 koron za 5 minut. Polecam. Drugi raz rozbiliśmy się na "dzikim" polu namiotowym w pobliżu Campingu. Udało nam się, bo nic nie płaciliśmy :0) czyli zaoszczędziliśmy trochę kasy, a z toalety i kuchni korzystaliśmy tej co była na Campingu. Cwane Bestie, co? Ale wiesz jak to o nas mówią: Polak potrafi! Na szczęście nikt nas nie wygonił i spokojnie przenocowaliśmy tam jedną noc). To było w miejscowości Svaneke. Kolejne dwa noclegi przespaliśmy w wynajętym pokoju. Jeden pokój w Nexo - on był drogi, za trzy osoby zapłaciliśmy 600 koron, ale warunki SUPER. Kuchnia, toaleta, łazienka i pokój był do naszej dyspozycji. Drugi pokój wynajęliśmy za 200 koron ( to jest cena za pokój nie za osobę ) Polecam, bo nie drogo a warunki bardzo dobre. Najważniejsze, że mieliśmy gdzie się wyspać ( na łóżku ), umyć i najeść w spokoju. Podaję adres - Hasle, Svalhojvej 40. Właścicielka to p. Bente Koefoed. Ogólnie wrażenia z Wyspy super. Jest naprawdę pięknie i warto ją zobaczyć. Życzę Tobie udanej wyprawy i niezapomnianych wrażeń.

TomDK
Użytkownik
# Napisano: 4 Sier 2009 22:50


Witam!
Byłem w zeszłym roku cały wrzesień. Miałem wynajęty dom. Z pogodą było różnie, ale noce o tej porze roku już są chłodniejsze, więc nie polecałbym pola namiotowego, tym bardziej, że częst można się deszczu spodziewać. Mozna jechać w ciemno, na pewno się znajdzie jakiś domek albo pokój prywatny.
Natomiast jak najbardziej polecam zobaczenie o tej porze Bornholmu, w szczególności lasów, które mienią się kolorami. A także wzburzonego sztormowego morza
pozdrowienia!
Tomasz

BAŁTYCK
# Napisano: 9 Sier 2009 18:49


Borholm spoko , noclegi też zwłaszcza o tej porze roku. Byle nie jak Kasienka bo ona psuje tą piękną wyspę. Myślę,że Polacy na czele z Kasieńką i ze swoją złodziejską mentalnoscią oraz naturą są w stanie zepsuć całą Europę.Tam nie chcą takich "gości"

diana
# Napisano: 9 Sier 2009 18:59


Borholm rzeczywiscie wyspa raj czysto miło sympatycznie i uczciwie. Piękne tereny zwłaszcza dla zapalonych rowerzystów jest gdzie pojechac i zobaczyc po drodze duzo niezapomnianych obrazkow. BAŁTYCK podzielam twoje zdanie takich kasieniek nie daj boze na całym swiecie !!!

neronansa
# Napisano: 9 Sier 2009 19:06


Popieram cię Bałtyck masz rację że tacy jak Kasieńka psują nam tylko opinię w oczach Duńczyków. Jak jest się dziadem to nie jedż na Bornholm Kasieńko bo ja za tydzień pobytu ale legalnie zapłaciłam grube pieniądze a tacy jak wy robicie nam tylko obciach a może kartofelki z przydrożnych samoobsługowych straganików też bez płacenia podbieraliście?-no bo Polak tak potrafi. Wstyd i złość mnie ogarnia. Cieszę się że na odpowiednim poziomie reprezentowałam z moją rodziną Polskę i Polaków . A Bornholm narazie ma za wysokie progi na Kasieńki nogi i oby te wysokie progi jak najdłużej trwały . Pozdrawiam i polecam odwiedzenie tej wyspy z zachowaniem wszelkiej kultury i uczciwości.

BAŁTYCK
# Napisano: 10 Sier 2009 14:13


Za tydzień jadę po raz kolejny na Borholm i boję się,że zobaczę wartownika przy straganiku, drutem kolczastym ogrodzone pole namiotowe , wrogie spojrzenia przy polskiej rozmowie. Wprawdzie będę spal w hotelu (Kasieńko za pieniążki tak ,tak za pieniążki - wiem, że jest to niepojęte , no ale cóż , w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem "wyrwikuflem"czy "wyrwigroszem") , ale złe idzie w świat bardzo szybko i boję się, że będą mnie oceniać twoją miarą, a to jest mi najmniej potrzebne. Kasieńka -ciekawe jak się dostałaś na Borholm skoro polak potrafi to może na materacu przywiązanym żyłką (bo żyłka małowidoczna) do promu.

m.
# Napisano: 10 Sier 2009 14:39


Kasieńka
pewnie nie zakumała zasad panujących na wyspie, a co gorsza nie wyniosła nic z tego co reprezentują mieszkańcy. Bornholmczyków charakteryzuje duża ufność w stosunku do siebie nawzajem i do turystów, choć nieco się to w ostatnim czasie zmieniło (można się jedynie domyślać dlaczego i co było powodem zmiany). Odwiedzam Bornholm od prawie 10 lat i zauważam zmiany, choć i teraz można spotkać niedomknięte okna samochodów na P lub nawet auta z otwartymi bagażnikami, niezabezpieczone rowery, uchylone okna...

Kasieńka
Nie było w interesie właściciela miejsca gdzie się zakotwiczyliście na nocleg by ściągać od Was zapłatę za bezpiecznie przespaną noc. To Wy powinniście o to zadbać i nie pozostawić po sobie i Polakach złego wspomnienia, tym bardziej, że nocleg na polu namiotowym to grosze i za te grosze sprzedałaś opinie o Rodakach a przede wszystkim o sobie.

Widzisz, w większości przypadków na Bornholmie właściciele atrakcji (nazwijmy to tak ogólnie), bazy noclegowej nie czyhają z za rogu z łapą wyciągniętą po swoją należność - bo po co skoro im się to należy i uczciwy turysta sam zadba o to by za swój pobyt zapłacić lub zapłacić za pobraną przyjemność z jakieś tam atrakcji. Rozumiesz idee?

PS
Gdzieś tam jeszcze czytałem wpis rozżalonego turysty, że mu autobus z rowerami odjechał. Fakt, biedny człowiek nie potrafił zadbać i poprosić Szofera o zdjęcie rowerów - pewnie myślał, że ten prowadzi rejestr wsiadających i wysiadających i odhacza przy szybko zrobionym zdjęciu kto wsiada z rowerem... Chodzi o to, że sami musimy zadbać o pewne sprawy, zadbać o siebie

m.

BAŁTYCK
# Napisano: 10 Sier 2009 15:12


Kasieńka na pewno nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Dla niej ważne jest trzepnąć kogoś na wodę, może papier toaletowy bo się przyda później i jeszcze parę innych drobiazgów bardziej lub mniej znaczących. Dla niej są to tylko drobiazgi. Skandynawowie są uczciwi bo 300 lat temu za kradzież ucinali im ręce. Kasieńce by to pasowało bo miała by czyste sumienie nie płacąc no bo czym...

TomDK
Użytkownik
# Napisano: 10 Sier 2009 19:52


Witam!

A propos straganików. Widać zmiany na przełomie kilku lat. Przedtem zazwyczaj wszędzie były ustawione luźno pojemniki na pieniądze, np. słoiki . Teraz "skarbonki" są już mocno przytwierdzone. Widać właściciel miał złe doświadczenie.
Sam często z takich "przydomowych sklepików" korzystam bo warzywka, czy kartofelki dużo lepsze niż w markecie, ale jak nie mam akurat tyle gotówki ile się należy, to nie kombinuję i po prostu nie biorę. I nie mieści mi się w głowie, że mógłbym skorzystać z pola namiotowego i nie zapłacić...

Pozdrowionka z Bornholmu!

barbara
Użytkownik
# Napisano: 11 Sier 2009 14:48


Dziękuję wszystkim za informacje. Los sprawia,że w tym roku nie damy rady pojechać na dłużej,ale planujemy jednodniowy "wypad" z Kołobrzegu. We wrześniu pływają jakieś "statki",więc postanowiliśmy skorzystać i zobaczyć opisywany przez was raj z bliska. A w następnym roku.......może pojedziemy na tak długo,jak czas i kasa pozwolą

BAŁTYCK
# Napisano: 11 Sier 2009 20:48


Po powrocie z wakacji pod koniec sierpnia napiszę jak było, może parę kolejnych ale fajniejszych informacji i Basia zabawi dłużej niż jeden dzień na Bornholmie.

Anonimowy
# Napisano: 12 Sier 2009 08:28


no to pojechalisce po "kasience zdrowo....
dosc brutalnie, no ale moze taki zimny prysznic sie przyda..., dobrze by bylo rzeczywiscie byc na bornholmie mile widzianym gosciem a nie przez pryzmat cwaniactwa i kombinatorstwa.

zegar
Użytkownik
# Napisano: 16 Sier 2009 01:12


witam,
to ja też dodam swoje "5 groszy"
Właśnie wróciłem z B, wycieczka jednodniowa ze Świnoujścia... wszystko super, prom, zabawy, obiad... "gitarrrra" niestety... już od 10.30 (start od 10.00) towarzystwo zaczęło się bawić... 15.15 wysiadka... owe tow.. pod wpływem za przewodnikiem.. a jak .. idziem w teren...
wstydziłem się iść z grupą... dramat....
my Polacy potrafimy....
jak nas widzą, tak nas piszą..............

jackoo
# Napisano: 18 Sier 2009 01:00


Jadę 28.08, mam nadzieję, że do tego czasu miejscowi zapomną o Kasieńce, bo ja niestety będę o niej myślał w czasie wycieczki :/ Żenada.

fifol
# Napisano: 18 Sier 2009 10:20


Najgorsze jest to, że takich kasieniek jest mnóstwo... tylko ta jedna głupiutka się ujawniła a reszta siedzi cicho i się cieszy jakie to numery się robiło na wyjeździe, a ci tubylcy to jacy głupi, że się dali porobić... szkoda tylko, że o konsekwencjach swych marnych czynów nikt nie pomyśli

fifol

kako
# Napisano: 23 Sier 2009 20:36


Oj Zegar,Zegar!!!! nie wiem na jakiej ty wycieczce byles ze Swinoujscia,gdzie byli pijani Polacy?!Ja bylam na tej samej co Ty i z ta sama grupa i nie widzialam ani jednego pijanego,chyba chciales cos napisac na tym forum i nie wiedziales za bardzo co.

Agar
Użytkownik
# Napisano: 25 Sier 2009 19:21


Jeśli chodzi o wycieczki na Bornholm, to naprawdę nie polecam jednodniowej wycieczki z Kołobrzegu. W piątek wróciłam z rodzinką z 5-dniowej wycieczki, płynęliśmy Jantarem z Kołobrzegu i w tamtą stronę był dosłownie horror Chociaż pogoda od rana była super, morze jak jezioro, to potem na pełnym morzu strasznie bujało i praktycznie wszyscy na statku wymiotowali... Załoga robiła co mogła, roznosiła woreczki, pytała jak się czujemy, przykrywała niektórych kocami. Czuliśmy się fatalnie. Ci co popłynęli na jeden dzień, to żałowali. Po takich sensacjach mieli przed sobą kilkugodzinną wycieczkę autokarem (i chyba było im już wszystko jedno co zwiedzają), a potem... powtórka z rozrywki). My na szczęście po południu doszliśmy już do siebie, a pozostałe dni pobytu na wyspie były cudowne, słoneczne i pełne wrażeń. Zrekompensowało nam to ten przykry rejs. Baliśmy się jedynie powrotu, byliśmy psychicznie przygotowani na najgorsze. Ale ku naszemu zdziwieniu było super, bez jakichkolwiek sensacji, morze super spokojne. A więc jest to loteria. Pewnie wrócimy jeszcze kiedyś na Bornholm, ale wiemy jedno; na pewno nie popłyniemy już z Kołobrzegu... Pozdrawiam serdecznie wszystkim miłośników Bornholmu. Chętnie podzielę się swoimi refleksjami na temat pobytu na tej cudownej wyspie...

BAŁTYCK
# Napisano: 2 Wrz 2009 11:42


POBYT SUPER. CISZA , MAŁO LUDZI. W PIĘKNĄ SŁONECZNĄ NIEDZIELĘ NA PLAŻY NALICZYŁEM ZALEDWIE 20 OSÓB.MISTRZOSTWO ŚWIATA. POBYT BEZ NIEMIŁYCH NISPODZIANEK. WRAŻENIA SAME POZYTYWNE I PIĘKNA OPALENIZNA.

barbara
Użytkownik
# Napisano: 14 Wrz 2009 16:12


Byłam,widziałam i jestem zauroczona!!!!!!

To była tylko jednodniowa wycieczka Jantarem,ale kilkugodzinny pobyt na wyspie wystarczył,żeby mnie zaczarować. Wszystko było doskonałe: pogoda,morze,słońce,niewielka fala na wodzie......jak w bajce(tej dobrej)

A sama wyspa wydała się nam tak urocza,że NA PEWNO TAM POJEDZIEMY NA DŁUŻEJ.

Bałtyck, mało widziałam w jeden dzień,ale jeśli jest gdzieś koło miłośników wyspy,to ja się zapisuję już dziś. Ten spokój.....

W następnym sezonie bierzemy rowery i jedziemy na co najmniej tydzień

bałtyck
# Napisano: 15 Lis 2009 22:40


Barbara. Ciesze się, że Ci się podobało. Pozdro. Teraz jadę na Święta do pseudo GÓrali. Czyli Zakopane lub DOJARNIA KASY wotoczce pseudo klimatu.

CHRIS
# Napisano: 6 Gru 2009 11:30


tak szczerze mówiąc bylem tam ale nudzilem sie strasznie. podejzewam ze dla kazdego to co kto lubi, zwiedzic owszem moze i warto, (zwlaszcza chyba ruiny zamku skad w pogodny dzien jest naprawde przepiekny widok) ale spedzic tam tydzien a tym bardziej dwa to by bylo da mnie zbyt wiele. ale tak naprawde jak ktos lubi moze plaze rozrywke i cywilizacje to juz chyba lepiej spedzic wczasy w kolobrzegu (tyle ze tu znowu tlumy straszne) gdzie ciagle sie cos dzieje, przynajmniej w sezonie niz na tej wyspie gdzie nie dzieje sie totalnie nic.

Teddyboy
Użytkownik
# Napisano: 6 Gru 2009 12:29


trafiles w srodek tarczy. Bornholm jest wlasnie dla ludzi ktorzy szukaja miejsca gdzie wlasnie nie dzieje sie NIC. W moim zyciu zawodowym dzieje sie tyle, ze szukam wlasnie takich miejsc, gdzie mam po prostu cisze, spokoj i piekne widoki, przez chociaz ten jeden , dwa tygodnie w roku. Na tym polega idea turystyki, ze jedzie sie swiadomie wypocząć tam gdzie sie chce i nie ma w tym nic zlego. Bornholm nie stara sie byc na siłe megaatrakcja turystyczna i stawia wlasnie na pewien typ turysty któremu ten spokoj i "nicsieniedzianie" odpowiada. Mnie to pasuje i wrecz nie popieram tworzenia tam obiektow typu "centrum sredniowiecza, naturbornholm itp. dla mnie wystarczy wiatr, morze, cisza statki i w miare sprawny rower.
nasze wybrzeze ma inny charakter, mnie akurat nie odpowiadajacy, ale i tak jestem tam co roku. uwazam ze zabudowywanie kazdej dziury budą z badziewiem,czy puszczanie otepięnczo głosnej muzyczki nie jest najlepszym rozwiazaniem, ale szanuje to ze sa ludzie którzy wolą urlop spedzac w takich okolicznosciach i ma to jakis tam swoj urok rownież. czyms posrednim natomiast jest niemieckie wybrzeze Baltyku, gdzie nastawienia na masowego turyste jest znacznie wieksze niz na bornholmie / baza gastronomiczna, przystepne ceny, sklepy, bulwary promenady/ a z drugiej strony jest tam jakos to wszystko uladzone i uporządkowane.

neronansa
# Napisano: 6 Gru 2009 23:23


własciwie mogłabym skopiować wypowiedż Teddyboya -nic dodać nic ująć uważam i czuję identycznie to samo. Dlatego niech każdy spedza urlop gdzie uważa jedni na nudnym jak to nazwał Chris Bornholmie a inni na zatłoczonych zasmieconych i hałasliwych polskich plażach.

Teddyboy
Użytkownik
# Napisano: 7 Gru 2009 13:47


to możne pozostając w temacie - dość żartobliwy felietonik mojego autorstwa nt wakacji nad polskim morzem;


Nasze Morze

Upragniony, wyczekany urlop.... cały rok zaciskania zębów, wysłuchiwania uwag szefa, odliczanie do "fajrantu" i wreszcie – jest!

Synonimem polskiego urlopu jest tylko i wyłącznie wyjazd nad morze, jakikolwiek bliższy wyjazd nad cuchnące bajoro niedaleko miasta można określić co najwyżej terminem "wypadzik" i jako taki nie jest godny nawet wzmianki w towarzystwie. Wyjazd w góry przystoi tylko ludziom niepoważnym, którzy nie wiedzieć dlaczego przyjemność upatrują w bezcelowym łażeniu po wertepach.
Elementem niezbędnym prawdziwego urlopu, jest pokonanie co najmniej 400 kilometrów w kierunku północnym, najlepiej zakupionym specjalnie na ta okazję wehikułem, niekoniecznie nowym. Sama zas podróż jest newralgiczną częścią wakacji, która bodajże najczęściej pojawia się w powakacyjnych relacjach. Najmniej przyjemną jego częścią jest wyjazd z miasta ale już po godzinie jazdy można wreszcie odetchnąć pełna piersią, a na drodze rozpoczyna się "szarża lekkiej brygady", a w rodakach odzywa się krew zwycięskich przodków spod Somosierry, Kircholmu czy przynajmniej Rokitny. Jazda w szeregu nie przystoi prawdziwemu kawalerzyście – zwykłe wyprzedzanie maruderów tez nie jest wystarczająco ekscytujące – do pełnego szczęścia niezbędne jest rozwinięcie tyraliery i wykonywanie manewru grupowo. Niestety, nie wszyscy rozumieją ułańska fantazję i co rusz napotkać można utrudniających życie dywersantów schowanych na topornych metalowych masztach, robiących zdjęcia przywódcom szarży.
Godziny jazdy gościńcami po pewnym czasie wloką się niemiłosiernie. Urozmaiceniem może być przerwa w podróży, jako że wzdłuż słowiańskiego bursztynowego szlaku czyli drogi krajowej nr 1, karczm i barów ilość wprost niezliczona. Prawdziwy wyjazd nie może uchodzić za udany bez przeżucia zelówy z grilla i połamania kilku plastikowych widelców.
Tak wzmocnieni psychicznie i fizycznie możemy kontynuować jazdę do wymarzonego celu, gdzie będzie można spokojnie podzielić się wrażeniami z podróży, typu „ w siedem dojechałem”, czym w zbudzimy niekłamany podziw współurlopowiczów, jakkolwiek szybko dochodzimy do wniosku że dojechanie cało i zdrowo jest już niewątpliwym sukcesem i powodem do dumy.
Samo pokonanie trasy oczywiście sprawy nie załatwia. Punktem chyba najważniejszym jest miejsce GDZIE zamieszkamy podczas wakacji, określane często mianem „kwaterki”. Tu w odróżnieniu od sytuacji na szosie, triumfy swięcą ci którzy nie ryzykują i przyjeżdżają w miejsce im znane i sprawdzone, i wiedzą czego się mogą spodziewać. Tracą oni jednakże radość odkrywców którzy otwierając drzwi pokoju mogą ryknąć: „pa, czajnik bezprzewodowy wstawili!!!!” Ci ostatni jednak narażają się na ogromne ryzyko spędzenia 2 koszmarnie długich tygodni bez telewizora, który „podobno miał być”.

Zakwaterowani i rozpakowani wreszcie możemy zacząć rozkoszować się zasłużonym wypoczynkiem. Rozrywek czeka nas bez liku. Pierwszą i stałą jest udział w tzw „bałtyckiej loterii pogodowej” stawka jest dość wysoka – w przypadku niepowodzenia, musimy liczyć się z szyderczym rechotem tych którzy zdradzając tradycję wyjechali na południe Europy i z ogromnym napięciem obserwują prognozy pogody dla Polski aby z triumfem wysyczeć „leje im, leje im!!” Ryzyko narażenia się na drwiny jest niestety dość wysokie, ale przecież owi zdrajcy skazani są na niemiłosierny upał, wiec i im należy się odrobina radości.
Główną i największą atrakcją jest oczywiście plaża. I tu pierwsza niemiła niespodzianka. Nie wiedzieć czemu zniknął miły zwyczaj słuchania na plaży programu pierwszego polskiego radia, więc odpada możliwość wysłuchiwania komunikatów o stanie rzeki Wisły w stylu: „w Zawichoście ubyło 4 przybyło 7”, jak też będziemy kompletnie odcięci od informacji które akweny zostały zamknięte dla żeglugi i rybołówstwa, nie mówiąc już o rozkoszowaniu się dźwiękiem sygnału hejnału z wieży mariackiej. Wszelkie pozostałe atrakcje pozostały na szczęście bez zmian. Z uwagi na szczególna popularność plaży w sezonie letnim zaleca się zajmowanie dogodnych stanowisk ok. godziny 6-7 rano, aby nie zostać zepchniętym na kompletny margines, bądź w najgorszym wypadku być zmuszonym do powrotu do miejsca zakwaterowania, co z uwagi na niezbędny i nielekki ekwipunek / leżak, 2 koce, parawan/ do najprzyjemniejszych nie należy i może być powodem niepotrzebnej frustracji. Dobrym pomysłem jest wytypowanie „dyżurnego” który odpowiednio wcześnie zajmie się okopaniem na z góry upatrzonym stanowisku. Samo plażowanie jest dość nudnym i monotonnym zajęciem zwłaszcza iż kąpiel w morzu „od którego Polska odepchnąć się nie da” jest przeznaczona głównie dla osób wyjątkowo zdesperowanych z uwagi na dość niską temperaturę akwenu.
Wyplażowany i zrelaksowany wczasowicz musi także cos jeść i jeśli chodzi o tą sferę usług można być wyjątkowo spokojnym. Gastronomia nadmorska już od lat zorientowana jest na turystę który obyty w świecie byle czego wcisnąć sobie nie da. Wiadomo być nad morzem i nie zjeść smażonej rybki było by niewybaczalnym błędem. Bałtyckie smażalnie od Chałup po Międzyzdroje absolutnie nie maja się czego wstydzić. Smakosze mogą wybierać miedzy delikatną pangą wprost z bystrych rzek Wietnamu, morszczukiem z połowów w Morzu Beringa czy też wyśmienitym halibutem z Oceanu Spokojnego. Dla wyjątkowych tradycjonalistów serwowany jest dorsz lub śledź dowożony specjalnie z renomowanej chłodni w Radomiu.

Zwyczajowo rybka smażona jest na mocno spracowanym oleju i podana na papierowej tacce, w wersji „royal” serwowana wraz z plasterkiem cytryny i ćwiartka pomidora. W atmosferze nadmorskiego kurortu smakuje wprost wybornie. Nie muszę wspominać ze nie popijanie rybki piwem uznawane jest za duży nietakt towarzyski.

Kosmopolityzm nakazuje także bezwzględne spożycie deseru po posiłku. Nawet niewprawne oko początkującego turysty zauważy, stojące tu i ówdzie ok. 1,5 metrowe figurki czyli tzw. pomniki loda.

Nie należy popadać w przesadę uznając że to kolejna prowokacja artystyczna w stylu „konstrukcja w procesie”. Mają one po prostu sygnalizować zbłąkanym gdzie należy zakupić ów nadmorski specjał.

Najedzeni, możemy śmiało udać się w dalszą droge w poszukiwani nadmorskich atrakcji.

Do warunków niezbędnych czyli "must have" należy oczywiście rejs statkiem. Dawne statki białej floty zostały wyparte przez jednostki stylizowane na łodzie wikingów. Jest to niewątpliwie przejaw „czarnego humoru” albowiem w zamierzchłej przeszłości widok takiej jednostki na horyzoncie mógł zwiastować poważne problemy dla miejscowej ludności, gdyż przybywający nimi wojownicy mieli przeważnie niezbyt czyste sumienie i nastawienie dalekie od przyjaznego, zaś ci którzy zostali zmuszeni do wejścia na jego pokład na ogół nie mieli już okazji nigdy zobaczyć ojczystych stron. Dziś jednak można bez najmniejszych obaw skorzystać z powyższej atrakcji i za niewielka opłatą poczuć się jak prawdziwy wilk morski.
Zmęczeni rejsem możemy udać się na spacer nadmorska promenadą. Tu także nudzić się nie można. Szeroka oferta gastronomiczno – rozrywkowa zadowoli każdego, zaś dla ludzi o naprawdę silnych nerwach czeka bardzo atrakcyjna gra hazardowa pod nazwą "3 kubki". Zadaniem grającego jest wytypowanie pod którym z nich znajduje się mała kulka. Jako że gra wymaga niebywałego refleksu, a także zasobnego portfela polecana jest tylko dla prawdziwych mężczyzn.
Gdy urlop dobiega końca, warto pamiętać o zakupie pamiątki z wyjazdu. Z tym także nie ma najmniejszego problemu.

Szczególnym powodzeniem cieszą się chińskie odlewy porcelanowe w kształcie muszli morskich. W przystępnej cenie można nabyć także góralskie ciupagi oraz kierpce.

Jak widać nadmorska oferta turystyczna jest niezwykle bogata i zróżnicowana oraz dostarcza niezapomnianych wrażeń nawet najbardziej wymagającemu turyście. Mam nadzieję że niniejszy felietonik przekonał najbardziej opornych niedowiarków i muszą oni przyznać ze zwieszona głową że sprawdziło się znane porzekadło ludowe „cudze chwalicie swego nie znacie”.

iskiereczka74
Użytkownik
# Napisano: 7 Gru 2009 18:33


Tak więc jak widzisz Drogi Christophie jest dla Ciebie z 500 km "fantastycznego i obfitującego w wydarzenia" polskiego Wybrzeża, gdzie musisz słuchać wspaniałego Radia Zet, wdychać smród palonych papierochów, leżeć wśród PET-ów i pecików i korzystać z innych atrakcji. Faktycznie "dzieje się" na tych piaskach. Zatem korzystaj jeśli Ci to pasuje a B. pozostaw takim nudziarzom jak my. Wszyscy będziemy zadowoleni i wypoczęci. Pozdrawiam

syl

neronansa
# Napisano: 7 Gru 2009 19:24


no i dostało się Chrisowi jak kiedyś Kasieńce na tym forum tylko z innego powodu. My fascynaci Bornholmu suchej nitki nie zostawimy na takich Chrisach. A swoją drogą uwielbiam wypowiedzi Teddyboya -są super i bardzo poprawiają mi humor trafnie opisał podróz polaków nad morze- ja na szczęście mam tylko 120 km i aż takich zabawnych perypetii nie przezywam ale opis super. pozdrawiam

iskiereczka74
Użytkownik
# Napisano: 7 Gru 2009 19:47


Nie było moją intencją dowalanie Chrisowi. Chciałbym tylko by zauważył on i jemu podobni, że oprócz Nich są też i tacy którym ten styl "wypoczynku" preferowany na polskim Wybrzeżu nie odpowiada i może należy i"nudziarzom" pozwolić odpocząć bez smrodu i hałasu ???
Mój głos był żartobliwy, ale smutna prawda jest taka, że przynajmniej ja nad Bałtykiem w Polsce jeszcze dłuuuugo się nie pojawię.
Jeszcze raz pozdrawiam Cię Chris !!! i wszystkich forumowiczów rzecz jasna
syl

Teddyboy
Użytkownik
# Napisano: 7 Gru 2009 20:09


dzieki neronanso za uznanie. felieton ten powstal w oparciu o moje wlasne wieloletnie doswiadczenia z wakacji nad morzem.Mam nadzieje ze i Chris nie ma urazy ze fascynaci Bornholmu bronią wyspy z uporem maniaka i spojrzy moze nieco przychylniejszym okiem na te zagubiona na środku Bałtyku piędź ziemi....

Anonimowy
# Napisano: 9 Gru 2009 08:28


m.
To ja byłam tą biedną turystką:, której rower odjechał. Byłam potwornie zmęczona całodzienną jazdą rowerem, a poza tym byłam sama. Drogi m, nie wiesz jak to dokładnie było.Co ja będę się tłumaczyć. Nerwów było co nie miara, ale teraz wspominam to wydarzenie z uśmiechem. Fakt jest faktem, że rower odzyskałam i potrafiłam zadbać o pewne sprawy. Pozdrawiam wszystkich.
Ewa

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 

© 2004-2019 www.bornholm.modos.pl | Powered by miniBB | Nota prawna | Cookies

Kontakt z nami

Bornholm - Powrót do strony glównej